poniedziałek, 10 marca 2014

Często podkreślam, że życie weryfikuje wszystkie nasze plany.. i mam rację

Jedno się układa, drugie rozpada. 

Udało mi się zmienić mieszkanie, malutkie ale ładne z oknami wychodzącymi na gimnazjum do którego miałam okazję uczęszczać. Po prawej stronie bloku mam park i sporych rozmiarów polanę, na wprost nie widzę już okien innych ludzi, mogę za to spoglądać na całkiem sporą ilość drzew i szkolne boisko. Z czego jestem niezmiernie zadowolona :)
I chociaż nadal brakuje nam połowy mebli, a pieniądze dalej nie rosną na drzewach to jestem zachwycona! 

Przeprowadzka zabrała nam sporo czasu, poprzednia landlordka po raz kolejny chciała nas wrobić w dziwnego pochodzenia długi. Na szczęście w tej kwestii sprawa jest zawieszona, aż do przedłożenia nam zadłużenia na papierze w postaci rachunku wystawionego przez odpowiednią instytucję.

Nie było czasu na siłownie, ani spacery zresztą każdy kto miał okazję przeprowadzać się w 1dzień wie z jakim chaosem to się później wiąże :)

Niestety, straciłam prawo do bezpłatnej opieki zdrowotnej. Zostałam zwyczajnie oszukana przez firmę która zapewniała mnie o złożeniu w Urzędzie Pracy imiennego wniosku o staż. Jak możecie się domyślić, wniosek ów nie wpłynął, a ja za karę zostałam pozbawiona statusu osoby bezrobotnej.

Pięć dni temu wybrałam się do prywatnego lekarza, moje plany były zupełnie inne. Otóż po rozpoczęciu stażu planowałam zrobić sobie kompleksowe badania – bo ostatnio miewałam dziwne bóle, zwłaszcza podczas ćwiczeń, jestem osłabiona, nie mogę się wyspać a moja twarz wygląda jakbym codziennie waliła butelkę denaturatu :(

Dowiedziałam się, że moja endometrioza znów dała się we znaki, prawego jajnika zostało mi pół – ledwo widoczny na USG przypominający rozbity kotlet, dowiedziałam się, że jestem raczej bezpłodna, a endometrioza objawiła się tym razem tworząc na lewym jajniku sporych rozmiarów torbiel.. no i co? No i nie mogę ćwiczyć – pozostają mi spacery :( Mam rozpocząć leczenie, tylko jak? Lek bez refundacji kosztuje ok 1200 zł! Potrzebuję ok 3-6 opakowań, a i one nie są gwarancją że obejdzie się bez operacji. Nie stać mnie na to.. Obiecałam lekarzowi, że po receptę zgłoszę się za kilka dni i średnio to widzę, bo z pracą u nas jest naprawdę ciężko. Możesz dostać 1200 zł jeżeli znasz 3 języki, jesteś po studiach, masz prawko i wieloletnie doświadczenie.. co dyskwalifikuje mnie na starcie.

Powiedziała bym, że jestem w kropce, ale w tym momencie lepiej moją sytuację oddam jeżeli powiem, że jestem w dupie!

Pomijając fakt, że nie jestem w stanie teraz myśleć o odchudzaniu i ćwiczeniach – mogę się tylko kontrolować, nie jestem też w stanie się leczyć, a przynajmniej spróbować.
Mam nadzieję, że moja sytuacja będzie dla was zrozumiała.. ale nie mogę teraz kontynuować projektu odchudź mnie na blogu, nie mam do tego głowy..

teraz moim priorytetem jest znaleźć jakiś magiczny sposób na rozpoczęcie leczenia..
Trzymajcie ze mnie kciuki, może jednak uda się coś wykombinować :)


Odchudzanie

Jak schudnąć

Jak schudłam

 

endometrioza

torbiel jajnika

brak opieki zdrowotnej

brak ubezpieczenia

środa, 19 lutego 2014

Nieodchudzająco – Czyli luźne przemyślenia o wynajmowaniu mieszkania.

Nieodchudzająco – Czyli luźne przemyślenia o wynajmowaniu mieszkania.

Witajcie w Polsce, rok 2014, perspektyw na kupno mieszkania BRAK. Zdolność kredytowa? Max 1500 zł. A jednak co miesiąc do cudzej kieszeni trafia 700 zł z naszego budżetu + rachunki.
To jak jest? Stać nas na kredyt czy nie? Bank mówi, że nie, historia pokazuje coś zupełnie innego.



Styczeń 2013 - wielka radość z pierwszego wynajętego mieszkania, lokalizacja – centrum (okropieństwo – zero drzew, ani grama trawy naprzeciwko stara kamienica z której sypie się tynk, wszędzie pełno alkonów, za oknem wojny pijaków, co 2 dni interwencja straży i policji) – na ogłoszeniu brzmiało to lepiej. No nic, umowa podpisana więc już po ptokach. Opóźnienie z zapłatą czynszu? W ciągu 15 miesięcy 3 razy, zapłata przed terminem 6 razy. Sms od właściciela mieszkania ? Ok 200 :/ Stan techniczny? Tragedia! Wszystko się psuje i rozpada, a kuchenka i lodówka są w moim wieku – jak nie starsze.

Termin płatności – do 1 każdego miesiąca, sms od właściciela ? Średnio 3 - 25,27,28 każdego miesiąca. Tak dla przypomnienia.

Roczne rozliczenie za prąd – 400 zł, za wodę 840 zł! Bez wglądu w samo rozliczenie – kwoty 'na gębę'. Po głębszej analizie i postawieniu warunku – będzie rozliczenie na papierze będą pieniądze – kwota magicznym sposobem zmniejsza się o 240 zł, a wglądu w papiery nadal brak.

Wynajmujący mówi, że najemca jest złym człowiekiem, że niszczy, nie płaci na czas, olewa, nie oddzwania.. a co myśli najemca? Że wynajmujący jest zwykłym oszustem.

Jakiś czas temu czytałam cykl artykułów dotyczących wynajmowanych mieszkań i złapałam się za głowę. Bo zamiast owocnej dla obu stron współpracy pojawiają się wieczne zarzuty - wynajmujący najemcy i odwrotnie. Przejrzystość umów jest raczej słaba, a kwestie finansowe są jak puzzle, których sporo brakuje.

Średnio co 3 miesiące pojawia się pytanie ' Kiedy się Państwo wyprowadzacie?' - Boże!? Naprawdę jesteśmy tacy straszni? Nie robimy imprez, staramy się płacić na czas, sami naprawiamy usterki... czego ona jeszcze chce?!

Czy jestem w stanie czuć się tutaj jak w domu? Nie ma takiej możliwości, nie mogę czuć się jak w domu mając wrażenie, że ktoś ciągle zagląda mi przez ramię próbując na siłę wyciągnąć ze mnie ostatni grosz.

50 % tego co mamy przeznaczamy na wynajem, czynsz i rachunki. Jak tu się odchudzać mając w lodówce pasztet i serek topiony?! Są dni kiedy nie mogę wyjść z podziwu że jeszcze nie przytyłam, bo co człowiekowi z dobrych chęci skoro sytuacja niespecjalnie pomaga je realizować?

Czas zmienić mieszkanie, wynajmujący otrzymuje informację że do końca marca opuścimy lokal. I znów pojawiają się pytania: „ Kiedy się Państwo wyprowadzicie?”, „ Kiedy się rozliczymy?”, „ Kiedy zdacie klucze?”, „ Macie to odmalować”.. i tak bez końca. W mojej głowie rodzi się pytanie.. Czy ona naprawdę nie wie kiedy kończy się marzec?! Ja wiem, chociaż jestem o jakieś 25 lat młodsza, więc chyba nie jest to żadną wielką filozofią.

Kwestia odmalowania – bardzo zastanawiająca, już przy przeprowadzce wszyscy, którzy pomagali mi przewieźć- przenieść graty zwrócili uwagę na obrzydliwie pociapaną kuchnię. Czy odmaluję? Ani mi się śni, na ścianach i sufitach jest 10 warstw farby która zwinie się i pod wałkiem i pod pędzlem, przy każdej próbie kolejnego zamalowania. Czy nie jest przypadkiem tak, że mieszkania wynajmowane z kaucją mają jakiś fundusz na naprawy? Kaucja do nas nie wróci, to wiem na pewno nawet nie muszę pytać, zatem pędzla do ręki nie wezmę!

I ciągle się zastawiam, czy to był wielki pech? Czy w tym kraju, w którym na starcie należy zapomnieć o pomocy Państwa, nie można nawet liczyć na uczciwość 2 człowieka? A może wszyscy najemcy mają takie problemy? I będę musiała się tak męczyć przez następne nie wiadomo ile lat z każdym kolejnym wynajmującym?

Zmiana mieszkania jest w toku, luksusów nie ma ale jest przytulnie i kilka drzew za oknem – sukces! Ale siedzę i myślę, czy tam będę czuła się jak w domu? A może ktoś znów będzie mi zaglądał przez ramię? Czy zrozumie, że jestem tylko człowiekiem i czasami nie będę w stanie zapłacić czynszu na czas? .. Mam 25 lat i coraz częściej myślę, że może lepiej byłoby wrócić do rodziców.. Bo chociaż nie mają dużo, to wiem że tam nikt nie będzie do mnie wydzwaniał jeżeli spóźnimy się o kilka dni z czynszem, nikt nie będzie męczył smsami, jeżeli zajdzie potrzeba remontu nie będzie to malowanie na ostatnią chwilę, a w lodówce obok pasztetu i sera topionego zawsze będzie kilka warzyw, twarożek, mleko i garnek zupy.

Ciekawa jestem czy wśród zaglądających tutaj osób, są takie które wynajmują mieszkania? Bo nie wiem, czy to ja mam pecha czy powinnam się takich utrudnień spodziewać w każdym kolejnym lokalu?





Na co zwracać uwagę

wynajmowanie mieszkania

najemca

wynajmujący

czynsz



poniedziałek, 3 lutego 2014

Sprawa jest następująca :)

Sprawa jest następująca :)

Chciałabym przeprosić wszystkie dzielne Panie biorące udział w Projekcie Odchudź Mnie Na Blogu. Nie jest w stanie na chwile obecną poświęcić tematowi tyle czasu ile bym chciała – sprawy osobiste jednak zawsze biorą górę, zwłaszcza kiedy z dnia na dzień przyszłość maluje się w coraz ciekawszych barwach :)

Projekt trwa! Bez względu na to czy o nim piszę czy nie :) Razem z Panią Siostrą uparcie ćwiczymy na siłowni (po ok 80 min ) 10 razy w miesiącu, ja dodaję do tego min. 16h spacerów – kiedy tylko się da, oczywiście więcej :)

Tak więc drogie Panie, wybaczcie mój brak czasu. Ale malują się przede mną perspektywy pracy i nowego (lepszego oczywiście) mieszkania, a to chyba logiczne że traktuję te sprawy priorytetowo :)

Życzę wytrwałości Wam wszystkim i sobie samej :)

Odchudzanie

Jak schudnąć

Jak schudłam

sobota, 25 stycznia 2014

DrSlym podsumowanie :)

Wypiłam! Cały litr koncentratu DrSlym. 


Nie będę oceniała czy fakt, że straciłam te kilkanaście cm jest jego zasługą, bo ostatnio regularnie się ruszam. Chociaż jestem skłonna uwierzyć, że nieco mi pomógł bo czy chcecie w to wierzyć czy nie, faktycznie hamuje apetyt :)

Zresztą to nie tylko moja opinia, oto jedna z opinii osób, które do wypróbowania otrzymały jedynie malutką próbką :)
 
U mnie Dr Slym świetnie sprawdza się na wieczorne napady głodu. Tak pół godziny przed spodziewanym atakiem, zwykle przypadał na ok. 18-19 wypijam pełną porcję miarkowaną zgodnie z instrukcją i naprawdę nie chce mi się jeść. Jeśli nie sięgnę po nic, to w zasadzie idę spać bez kolacji. Nie zauważyłam zmian jeśli chodzi o stan zdrowia. Za mała buteleczka i pewnie za krótki okres stosowania. Ale jak najbardziej potwierdzam, że hamuje apetyt i to skutecznie. Testowałam też pijąc np. przed wyjściem z pracy, żeby nie wrócić do domu i nie najeść się za dużo na obiad. Również działa. Jadłam później obiado - kolację.
Natomiast mam spostrzeżenie dotyczące zachcianek. Wiedziałam że preparat na mnie działa. Wcześniej wypiłam dawkę, ale miałam smaka na jedzonko. Zjadłam nie wiele. Ale jak już zjadłam to zrobiłam się nagle głodna zupełnie jakby preparat przestał działać. Jakby to że zjadłam go jakoś zneutralizowało.”



U mnie prezentowało się to mniej więcej tak :

1- I śniadanie – kromka pieczywa pełnoziarnistego z twarogiem i pomidorem

2- II śniadanie – pomarańcza/banan/klementynki/jogurt – z założenia mała i zdrowa przekąska

3 – 0,5 l wody + 30 ml DrSlym

4- obiad – (1 miseczka ) - zupka bez makaronu i ziemniaków, nie na mięsie np. pomidorowa/barszcz/rosołek lub warzywka duszone/ pierś kurczaka z parowaru/ kasza jaglana/ brązowy ryż/ rybka -oczywiście mały talerzyk.

5- 0,5 l wody + 30 ml DrSlym

6 – kolacja ( niestety muszę ją zjeść, ale i jej porcje zdecydowanie się zmniejszyły ) - kromka pieczywa pełnoziarnistego z serkiem twarożkiem, lub cienkie wafle kukurydziane (3 szt) z serkiem i pomidorem.

I chociaż producent twierdzi, że preparatu należy wypijać 2,1 litra dziennie ( oczywiście po 30ml na 0,5 l wody) to stwierdzam, że absolutnie nie ma takiej potrzeby. Na mnie 1 l działał rewelacyjnie, zresztą podejrzewam, że wypijając pełną dawkę nie jadłabym niczego.. a to raczej niezdrowe :)
Oczywiście kiedy miałam gorszy dzień, czyt. apetyt był wilczy, zdarzyło mi się wypić ok 2 l, ale to może 3 -4 razy w całym okresie stosowania.


Zdaję sobie sprawę, że jest to tylko suplement, chociaż cena jest smutna trzeba mu przyznać, że swoje zadanie spełnia. Ogranicza apetyt, więc w okresie diety czy wzmożonej aktywności fizycznej na pewno pomoże :) Chociażby przekroczyć fatalne plateau.

Wiem, że jest wiele osób do których suplementy syntetyczne nie przemawiają, ale ja łykam syntetyczne witaminki, czasami popijam apteczne syropki i nie wydaje mi się żeby DrSlym był czymś „gorszym”. To taka bomba witaminowa, coś jak Body Max Plus x 3 :) Tym bardziej cieszę się, że mogłam go stosować w okresie zimowym, kiedy A- chce się bardziej jeść, B- o przeziębienie nie trudno.

Suplement diety wspomagający odchudzanie. Stosuj jako substytut posiłku w ramach planu dietetycznego”

Taki zapis znajdziemy na butelce, proste i logiczne. Chociaż nie jestem za tym, żeby wypijać soczek na obiad :) I wcale o to tutaj nie chodzi, ja jadłam 1 i 2 śniadanie, obiad i małą kolację, a między posiłkami zapijałam DrSlyma, czasami ot tak, awaryjnie żeby przypadkiem nie dopadło mnie uczucie głodu :)

Fakt, nie tylko na planie żywieniowym opiera się moje WIECZNE odchudzanie :) Jak już wcześniej wspominałam dodałam do niego ruch no i błonnik witalny, oczywiście taki home made. No i nadal staram się zajadać jak najczęściej kaszą jaglaną, przede wszystkim dlatego, że jest lekkostrawna i nie czuję się ociężała po obiedzie, a to dla mnie ogromny plus :)


Wiem, ze wygląda inaczej niż we wszystkich reklamach błonnika witalnego. Ale przyznam bez bicia nie chciało mi się tego zamieszać, a babka płesznik lubi opadać na dno pudełeczka :)


Odchudzanie

Jak schudnąć

Jak schudłam

 

DrSlym

używałam

piłam

test

opinie

kasza jaglana

błonnik witalny

piątek, 24 stycznia 2014

A dzisiaj będzie o mnie :) - wymiary i inne zmagania z centymetem! - Odchudź Mnie Na Blogu




Sama wymyśliłam sobie ten projekt i ja biorę w nim udział :) - Nie mogę przecież być biernym obserwatorem :)

Już wcześniej wspominałam o moim problemie z udami, ktoś nawet powiedział mi, że mogę po prostu mieć TAKĄ BUDOWĘ.. i wszystko wskazuje na to, że takową posiadam... :/



Dlaczego?



Otóż w ciągu ostatnich 45 dni zleciało ze mnie... 16,5 cm... ale przybyło mi 2 cm w udach :(



Co takiego robię? Maszeruję 7km/h i biegam 9km/h na bieżni, śmigam na rowerku stacjonarnym i maszeruję 4h w tygodniu.. Jem oczywiście mniej i dietetycznie. Z resztą inne wymiary wyraźnie na to wskazują.



Przedstawia się to następująco:



Talia – 79 na 76 cm – minus 3 cm :)

okolice pępka – 94,5 na 87 cm – minus 7,5 cm :)

Boczki – 100 na 95 cm – minus 5 cm :)

Biodra – 96,5 na 95,5 cm – minus 1 cm :/ - średnio ale mam spore biodra, a zawsze to minus :)



Udo – 60 na 62 cm



Liczę na to, że mięśnie mi puchną :D Taką mam nadzieję, może któregoś dnia te wstrętne udziszcza zaczną się zmniejszać.. moje marzenia o szczupłych udach poszły w niepamięć dawno temu, ale gdyby tylko udało się je zmniejszyć do 57 cm byłabym bardzoooo szczęśliwa :)



Tylko proszę nie piszcie mi o ćwiczeniach z jakimiś trenerkami przed tv, bo po prostu nie potrafię. Choćbym nie wiem ile razy próbowała, oleje i zapomnę :) Niestety bardzo tego nie lubię, chociaż czasami myślę sobie, że miło by było gdybym potrafiła się chociaż 2 razy w tygodniu przełamać.. by było, ale się nie da – kwestia charakteru :P



Jestem ciekawa czy ktoś miał podobne efekty u(d)boczne? Czy te cm się wreszcie ogarną i zaczną spadać, tak jak w przypadku pozostałych wymiarów? Podkreślę tylko, że na udach również mam nadmiar skóry, taki paskudny zwisający worek. Co dokładnie mam na myśli? Ano to, że najszersze miejsce w udzie, kiedy stoję przypada w połowie jego długości :( Wiem, że na pewno pomogłyby mi zabiegi ujędrniające. Może ktoś stosował jakieś domowe sposoby, byłabym bardzo wdzięczna za taką informację.



Nadmiar mojej skóry nie jest wynikiem zaniedbania podczas odchudzania. Moja skóra w tym okresie była niestety bardzo odwodniona i wrażliwa ( zaawansowana egzema ) i wcale nie dziwię się, że pomimo ćwiczeń i masy kremów, maści, balsamów nie wróciła na swoje miejsce. Wtedy miałam inne cele i oczywiście je osiągnęłam, teraz przyszedł czas na zastanowienie się nad jej dalszą egzystencją :) Oczywiście lekarze mówią o wycinaniu.. ale ja nie chcę chirurgicznej ingerencji, muszę 'domowo' spróbować się tego pozbyć!

czwartek, 23 stycznia 2014

Wrażenia i rozterki Pani Siostry dla czytelników bloga i współuczestniczących w projekcie - Odchudź Mnie Na Blogu


Pogoda się nieco zbuntowała postanawiając sypnąć śniegiem i co najgorsze zasłonić chmurami całe, piękne, niebieściutkie niebo. Co za tym idzie zasłonić również największą i najlepszą na świecie baterię ładującą - SŁONECZKO :/ Niezbyt to pocieszające dla osób które nie lubią śniegu, chlapy, zimy, nie jeżdżą na nartach, sportów zimowych nie uprawiają oraz dla tych którzy podjęli walkę z otyłością, chcąc przywrócić sobie siły i energię do życia. Pani Siostra bez słońca jest jak warzywo, któremu odebrano źródło ładowania :) Tak, bo Pani Siostra jest oczywiście jednym z tych co to jak telefon komórkowy muszą ładować baterie i robi to za pomocą kolektorów słonecznych rozłożonych po całym ciele. Jednak najwięcej wchłania oczami, a zatem jak słońca nie widzi... to i energii nie posiada za wiele.

Z czym to się wiąże tak w zasadzie, taki brak energii. Ano z sennością, zachciankami, potrzebą doładowania z innych źródeł zasilania. Najlepiej spróbować się zregenerować snem - jeśli jest taka możliwość. Całkowity spadek mocy trudno nadrobić jedzeniem. Chyba że ktoś ma możliwość, czas i chęć zrobić sobie jakiś zastrzyk w stylu sok owocowo - warzywny świeżo wyciskany. Ale jeśli ktoś nie ma i łapią go zachcianki? Bo słyszy jak lodówka woła go z kuchni, bo np. nie daj Boże ma kuchnio - jadalnię i spędza tam większość czasu - czyta, pisze, ogląda tv, to lodówka jest niebezpiecznie blisko i woła. Co gorsza trudno ją uciszyć. A jeśli tak? To co wtedy? Pani Siostra uratowała się drzemką, po której nabrała trochę sił i zachcianki nie były już takie wielkie i intensywne. A potem sporządziła sobie niewielką dawkę Koglu - Moglu, czy jak tam to się pisze :)

Pani Siostra nie jest oczywiście wielkim wzorem do naśladowania, bo w poniedziałek "zgrzeszyła", ale co jej zrobimy. Każdy ma chwile słabości. Teraz musi nadrobić kobita. Lada dzień kolejne pomiary i ważenie Pani Siostry. A na koniec miesiąca jakaś fajowa tabelka, która miejmy nadzieję coś pokaże. Pani Siostra twierdzi, że spodnie nie wżynają jej się w brzuch i może swobodnie siedzieć za biurkiem w pracy nie popuszczając paska i nie rozpinając guzika. To ciekawe?

Sukcesy Pani Siotry z ostatniego tygodnia -

1. Zwyczajowo Pani Siostra potrafiła na raz zjeść sobie ze smakiem, bez wyrzutów sumienia 10 sporych naleśników z dżemem lub serkiem. W zasadzie naleśniki to jeden z przysmaków Pani Siostry, którym  - jak pierogom i racuchom - nie może się oprzeć. Zatem gdy ktoś bliski z rodziny specjalnie dla niej szykował naleśniki - jej ulubione, cieszyła podniebienie ile się dało. Tym razem, ku zaskoczeniu niezadowoleniu przygotowującego Pani Siostra odmówiła skonsumowania naleśnika. A na drugi dzień zjadła zaledwie dwie maleńkie sztuki. Może brzmi śmiesznie, ale przecież każdy ma jakiś przysmak, od którego nie może się opędzić. a Wy czego zjadacie najwięcej? Przyznajcie się :) Mam znajomą, która zjada na raz dwa czubate talerze spaghetti, takie pojemne talerzyki, inną która zjada na raz około 18 - 20 pierogów sporych rozmiarów, dla kumpla 3/4 bochenka chleba ze smalcem i ogórkiem to nic, tak lubi.

2. Zwyczajowo w pracy u Pani Siostry często podjada się słodkości - bułeczki słodkie, ciasta, ciasteczka. Raz jeden raz drugi kupi, wszyscy jedzą - mniam. Ale Pani Siostra przez cały okres od 01.01.2014 skusiła się jedynie dwa razy na rozsądną ilość domowego ciasta. Mimo niemal codziennego narażenia na zapach pyszności :)

Siłownia Pani Siostry ma się dobrze. Ostatnio nawet była w sobotę. Wychodzi na to, że te 10 wyjść w miesiącu będzie, ale trzeba by pomyśleć nad wydłużeniem czasu ćwiczeń :)

Najlepsze smaki Pani Siostry odkryte w ostatnich tygodniach:

1. Kasza jaglana - gotowana z warzywkami

2. Chipsy popcornowe - kukurydziane


Odkryte, to znaczy wcześniej nie znane. Także nie chodzi o to, że nic innego Pani Siostra nie je, bo chipsy popcool jadła dwa razy. Lepsze to niż inne chipsy :) Chyba :P

Kto co robi? Jak się ruszacie? Jakie ćwiczenia lub inne formy aktywności wykonujecie? CO dobrego zjadacie? Jakieś nowe doświadczenia, obserwacje?

I pytanie Pani Siostry:

Jak ładujecie BATERIE?

sobota, 18 stycznia 2014

Odchudź Mnie Na Blogu – Postępy Pani Siostry + barszcz biały bez mięsa :)



Na start będzie barszczyk biały w wykonaniu bez mięsa :)

Barszcz biały:
3 ziemniaki
3 marchewki
2 pietruszki
kawałek selera
kawałek pora
mała opalona cebulka
pietruszka zielona
1 torebka barszczu białego Winiary
2 kostki warzywne
pieprz

Warzywka obieramy, cebulkę opalamy na palniku. Siekamy zieloną pietruszkę. Wszystko (poza cebulą i porem) kroimy w kosteczkę i do gara. Wrzucamy dwie kostki warzywne, przyprawiamy pieprzem. Por kroimy na trzy kawałki. Zalewamy wodą i gotujemy. Po zagotowaniu dodajemy opaloną cebulkę. Po 15 min dosypujemy barszcz biały z Winiar.i natkę pietruszki Gotujemy, aż warzywka zmiękną ok. 30 min. I zupka gotowa. Gar oczywiście dla całej rodziny na 2 dni. Osobiście nie gotuję jednodniowo, bo przy pracy, dziecku i licznych obowiązkach szkoda czasu na stanie w kuchni każdego dnia.

POSTĘPY :

 

Waga: 86,1 kg (bez zmian)

Obwód w pępku: ze 105 cm na 102 cm (3 cm w dół)
Biodra: ze 106 cm na 104 cm


Niestety dokładniejsze pomiary wykonała dopiero teraz :) Więc musimy sobie z tym na razie radzić, dokładniejsze (udo, pod biustem, talia) będą do porównania za niecałe 2 tyg. W każdym razie, jestem z niej dumna :)

W przypadku kobiet waga nie jest wyznacznikiem zmian, nasze cykle lubią przekłamywać to co pokazuje skala, ale centymetr.. ten jest jak najbardziej wiarygodny :)

W związku z tym, że idzie jej całkiem nieźle wybieramy się dzisiaj siłownie!
Także tego no... :) Spadam bo za godzinkę otwierają!