Hej! Nazywam się Ida, walczę z wagą od ok 18 roku życia. Zatem minęło już prawie 10 lat, wprawdzie straciłam ok 50 kg.. ale moja waga nadal pozostawia wiele do życzenia. Dla jasności - w wieku 18 lat dobiłam do 120 kg!
sobota, 4 stycznia 2014
piątek, 3 stycznia 2014
No to zaczynamy :) - DrSlym z czym to się je?
No to zaczynamy :) - DrSlym z czym to się je?
Pod tym adresem znajdziecie wszystkie
informację dotyczące preparatu, nie widzę sensu kopiowania ich do
siebie :)
Pierwsze wrażenia? - oczywiście są!
Zapach – przyjemny – jakby jabłko,
wiśnia, aronia?
Nie wiem :) Słaba jestem w
rozpoznawaniu nut zapachowych !
Konsystencja – gęste! Jak syropek.
Kolor – całe szczęście w odcieniu
naturalnym –trochę jak sok z wiśni – całe szczęście bo
nienawidzę jeść/pić produktów w kolorach nienaturalnych :)
Smak – hmmmm... jak dla mnie
pozostawia wiele do życzenia, aczkolwiek piję go z przyjemnością...
nie wiem dlaczego przypomina mi smak z dzieciństwa. Jakby vibovit,
albo jakieś inne żelki z witaminami z lat 90 ?.. Sama nie wiem :)
No i wapienko.. zdecydowanie je czuć, zwłaszcza na dnie szklanki.
Na butelce napisano „ stosuj jako
substytut posiłku, w ramach planu dietetycznego” dlatego też
postanowiłam dla wypróbowania wypić jedną porcję czyli 35ml na
0,5 l wody kiedy dopadł mnie między-posiłkowy głód.. i co? I
faktycznie nie jestem głodna :) -DZIWNE! Ale taka jest prawda, nie
wydaje mi się żeby było to placebo bo nie ukrywam, że do nowych
specyfików wspomagających odchudzanie podchodzę z dystansem.. a
tutaj taka niespodzianka :) - MIŁO!
W takim razie od jutra zaczynam test :)
Mój plan będzie zakładał 3-4 posiłki, wiem że lepiej jeść 5
mniejszych ale podchodziłam do tej metody stoooo razy i po prostu
nie mogę :) Więc 3-4 posiłki, w zależności od dnia 1 lub 2
posiłki zastąpię DrSlymem :)
Wcześniej pisałam o próbkach, które
otrzymałam :) Nadal są do rozdania – info pod linkiem wyżej.
Proszę nie przerażać się
regulaminem, nigdzie nie jest napisane, że zgłoszenia nie mogą być
z tzw. 'przymrużeniem oka'..
DrSlym test
opinia
jak stosować
co to jest
DrSlym
czwartek, 2 stycznia 2014
Post nr 100 na Nowy Rok.. :) Noworoczne postanowienia... ? Poważnie ?!
Jak zawsze z początkiem roku nadchodzą
nadzieje na 'lepsze jutro'.. Stawiamy sobie nowe cele i przez
pierwsze 15-30 dni dążymy do nich, tylko po to aby w lutym zupełnie
o nich zapomnieć :)
No.. powiedzmy sobie, że dotyczy to
sporej grupy ludzi. Bo są i tacy, którym się udaje – JA TEŻ
CHCĘ :P
Mogłabym powiedzieć, że chcę
stracić 10 kg, że chcę znaleźć dobrą pracę, skończyć
wreszcie prawo jazdy, zadbać bardziej o zdrowie (wybrać się
czasami do lekarza), zmienić mieszkanie, kupić papugę... itd..
Tylko po co? Żeby po kilku dniach z
tego wszystkiego zrezygnować. Nie warto skupiać się z całych sił
na noworocznych postanowieniach, bo w lutym całe pozytywne
nastawienie pójdzie w niepamięć, a razem z nim przepadnie szansa
na powodzenie.
Zamiast zakładać sobie -10 kg lepiej
obiecać sobie trochę więcej ruchu, zamiast płakać przed
ogłoszeniami o pracę lepiej będzie przejść się od biura do
biura i osobiście złożyć tam CV, a zamiast zastanawiać się
'dlaczego to i tamto mnie boli?” wystarczy po prostu wybrać się
do lekarza.
Przez ostatni tydzień było smacznie i
wesoło.. ale się skończyło!
Mogę siedzieć i załamywać ręce,
mogę przez najbliższy miesiąc dawać z siebie 550% tylko po to
żeby szybko się wypalić, ale... mogę też powoli i uparcie starać
się poprawić standard swojego życia.. i tak też zrobię :)
Co roku obiecywałam sobie w styczniu
śliwki na sośnie.. tutaj nie ma się co rozpisywać :) Nic z tego
nie wyszło :D Odmawiałam sobie przyjemności, tylko po to żeby za
tydzień nadrobić je 2 razy :) Nie będę nad tym rozpaczała, bo
płacz nad rozlanym mlekiem nie ma sensu!
Czego mogę żałować? Nie
starałam się tak bardzo jak powinnam.. czasami nie starałam się
wcale :D No cóż było minęło..
Mogę sobie jedynie obiecać, że w tym
roku postaram się trochę bardziej.. nie będę brała samej siebie
na wyzwanie, po prostu dam z siebie trochę więcej i zobaczymy co z
tego wyjdzie:)
Wszystkim Wam Kochani życzę sporego
zapasu energii na spełnienie marzeń :) Bo przecież nic nie stanie
się samo z siebie :)
odchudzanie
jak schudnąć
na odchudzanie
schudłam
niedziela, 29 grudnia 2013
Próbki :) - Jakby konkurs :D
Próbki :) - Jakby konkurs :D
Poświąteczne Dzień Dobry wszystkim!
http://jakschudlam50kg.blogspot.com/2013/12/ogoszenia-probki-do-rozdania.html
Pod tym linkiem pisałam, że otrzymam do przetestowania produkt wspomagający odchudzanie + kilka próbek.
Tak też się stało :) Do rozdania mam 5 buteleczek /150ml preparatu DrSlym – wszystkie niezbędne informacje na jego temat znajdziecie pod adresem drslym.pl :)
Jak zdobyć jedną z nich?
Wystarczy napisać do mnie wiadomość, a w jej treści przekonać mnie że to właśnie Ty powinnaś otrzymać bezpłatną próbkę. Są tylko dwa warunki – bo co to za niby konkurs bez mini regulaminu :)
Być obserwatorem mojego bloga
Polubić fanpage https://www.facebook.com/jakschudlam50kg
Zamieścić pod treścią zgłoszenia zapis „ Zezwalam na publikację mojego zgłoszenia na blogu Odchudzanie - Czyli jak schudłam 50 kg”
Zgłoszenia przyjmowane będą od 29.12.2013r. do 6.01.2014 r.
Tylko jedno zgłoszenie na osobę.
Wygrywające zgłoszenia będą publikowane od dnia 7.01.2014 do 11.01.2014, po jednym dziennie.
Osoby, które zostaną wybrane do otrzymania próbki muszą skontaktować się ze mną do dnia 13.01.2014, jeżeli nie otrzymam do tego dnia wiadomości potwierdzającej chęć otrzymania buteleczki DrSlym oraz danych do przesyłki, wybiorę inne zgłoszenie.
TO CHYBA NA TYLE :)
Mój mail : omisfito@gmail.com
Zapraszam wszystkich chętnych:)
Mój test rozpocznie się w pierwszym tygodniu stycznia – jak skończy się całe Sylwestrowe jedzenie – inaczej to bez sensu :) Będę starała się codziennie opisywać moje odczucia związane z przyjmowaniem DrSlym.
DrSlym
na odchudzanie
darmowe próbki
test DrSlym
wtorek, 24 grudnia 2013
Wesołych (nieprzejedzonych) Świąt!
I zaczęło się, Sąd Ostateczny
dietkowiczów! :)
Boże Narodzenie... pomijam aspekty
duchowe.. blog jest o jedzeniu, więc o nim napiszę..
przez najbliższe 3-5 dni na naszych
stołach będzie gościło wszystko to czego nie powinnyśmy jeść.
Szykuje się prawdziwy survival :D Jak
przetrwać barszcz z uszkami, pierogi z tłustą cebulą, rybę z
głębokiego oleju, sałatki z toną majonezu i ciasta wypchane mąką
i margaryną, wędliny, pieczenie, sery i kosze białego pieczywa?
... ARMAGEDON!
Nad nami pochylona twarz babci,
kręcącej lekko głową … dającej do zrozumienia, że „ Jak nie
zjesz to się obrażę”..
Przede wszystkim pamiętajmy, jemy
śniadanie! Nie ważne, że Wigilia jest na 15. Trzeba rozruszać
trawienie, inaczej napchamy się kilogramami mąki ( bo niestety ona
zagości dzisiaj na stołach w ogromnych ilościach ) i będziemy
cierpiały na potężną niestrawność.. Więc, chcąc-nie-chcąc,
należy powędrować w kierunku lodówki..
Moja najlepsza wymówka? - która
oczywiście nie skutkuje tym, że nic nie zjem.. tak się nie da :),
ale pozwala ograniczyć ilość spożytego pokarmu w Święta – ból
brzucha :P Wiem, że to nieładnie kłamać, ale babci nie
przetłumaczysz że jesteś na diecie :D Tak więc, robiłam wczoraj
np. rybę po grecku, musiałam próbować czy jest dobra i siadło mi
na żołądek... koniec :P
Co dalej? Coś na wspomaganie układu
trawiennego, jakiś rapacholin albo verdin.. ja korzystam z ich
pomocy dwa razy do roku, no może trzy – Wielkanoc, Boże
Narodzenie i Sylwester. To ziołowe tabletki, nie powinny zaszkodzić
:)
Po kolacji najlepiej jakiś drobny
spacerek, np. z dzieciaczkiem, może całą rodziną? A jak się nie
da, to do Żabki po jakiś soczek, lub z pieskiem :)
No i oczywiście GRYZIEMY -MIELIMY W
SZCZĘCE bardzooooo dokładnieeee :)
Polecam również częste wstawanie od
stołu, wtedy najlepiej czujemy czy jesteśmy syte czy nie daj Boże
obżarte :D Cokolwiek mówiłyby, babcie, mamy, ciotki... trzeba jeść
w zgodzie ze sobą samym. Jeżeli czujemy się syte.. to nie ma
potrzeby się dopychać, ryby czy pierogów zawsze możemy spróbować
jutro :)
No to będzie w zasadzie na tyle-
WESOŁYCH ŚWIĄT KOCHANI :)
piątek, 20 grudnia 2013
Problem z brakiem ruchu tymaczasowo rozwiązany :)
Problem z brakiem ruchu
Cześć Dziewczyny!
Na chwile obecną rozwiązałam problem
z brakiem ruchu :) Podejrzewam, że nie tylko ja.
Nadchodzą Święta, czy tego chcemy
czy nie czeka nas mnóstwo pracy, sprzątanie, gotowanie, zakupy..
jakby nie było ciągły ruch.
Wbrew pozorom przy takich czynnościach
też spalamy sporo kalorii.
Całe szczęście! Zrobimy sobie trochę
rezerwy w tkance tłuszczowej.. na pierożki, uszka czy ciastka :) -
a to lubię najbardziej :D
Np. 1h
Sprzątania łazienki – ok 240 kcal
Sprzątania pokoju – ok 180 kcal
Gotowania – ok 100 kcal
Zakupów – ok 300 kcal
W moim przypadku dojdzie jeszcze
malowanie mieszkania – jako że straciłam pracę to mogę wreszcie
zabrać się za drobne poprawki.
Czyli 1h malowania – ok 400 kcal
Więc nie ma co narzekać na obowiązki
czekające na nas w domach. Ja zabieram się ostro do pracy..
właściwie zaczęłam już wczoraj -sprzątanie łazienki i kuchni
ok 2,5 – 3 godzin plus 1h zakupów :) Jestem ok 900 kcal do przodu,
dzisiaj czeka mnie malowanie. Pewnie zejdzie mi na tym ok 3 h będę
miała kolejne 1200 kcal w zapasie. Jeżeli dodać do tego 4h
robienia pierogów wychodzi mi proste 2400 kcal :) A to dopiero
początek...
Tak więc drogie Panie nie ma co
narzekać na nadmiar obowiązków związanych z tym przedświątecznym
szaleństwem. Biorę się do roboty pełną parą, będę mogła w
spokoju zjeść Wigilijną kolację bez wyrzutów sumienia :)
P.S. Paczuszka z próbkami preparatu
wspomagającego odchudzanie jest już w drodze, można zacząć
odliczanie do testu i rozdania próbek :)
niedziela, 15 grudnia 2013
Ulubieńcy roku :)
Grudzień zawsze jest miesiącem
podsumowań, w ciągu całego roku kupiłam wiele niepotrzebnych bądź
średnio skutecznych produktów, ale również rzeczy bez których
dzisiaj nie mogę się obejść :)
Moje ziółka :) - pokrzywa, skrzyp i jeżówka purpurowa - smaczne, aromatyczne i zdrowe!
Moje ukochane kolory + zmywacz Isana i ProCare Cuticle Remover z Manhattanu :)
Klasycznie już maść z witaminą A, wazelina kosmetyczna, kremy Rival de Loop - nawilżający i 2 pod oczy, maseczki z ziaji i krople do moich wiecznie zmęczonych oczu.
Maybelline Affinitone mineral (040 fawn), pomadka Alterra ( na rzęsy i usta ), Rimmel (010 - pink excess), maskary - essence - multi action blackest black, Maybelline - high heel volume, i klasyk Max Factor - false lash effect.
Ale po co się rozpisywać skoro można
pokazać to na zdjęciach :)
Moje dodatki - wszystkim już znany Błonnik 90, len mielony, błonnik owsiany i duży kufel wody z cytryną :)
Oczywiście nie zażywam tego wszystkiego na raz :) Opakowania zebrane na potrzeby zdjęcia.
Moje ziółka :) - pokrzywa, skrzyp i jeżówka purpurowa - smaczne, aromatyczne i zdrowe!
Klasycznie już maść z witaminą A, wazelina kosmetyczna, kremy Rival de Loop - nawilżający i 2 pod oczy, maseczki z ziaji i krople do moich wiecznie zmęczonych oczu.
Maybelline Affinitone mineral (040 fawn), pomadka Alterra ( na rzęsy i usta ), Rimmel (010 - pink excess), maskary - essence - multi action blackest black, Maybelline - high heel volume, i klasyk Max Factor - false lash effect.
Krótko, zwięźle i na temat :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)











