Kolejna wycieczka na pocztę :) Do autorki leci buteleczka DrSlym :)
"Wydaje mi się, że wystarczyłoby gdybym powiedziała że jestem
pełnoetatową mamą. Ale postaram się napisać coś więcej. Urlop
macierzyński trwa, a z nim przybywa mi kilogramów!
Dzidziusiek musi jeść częściej niż dorosły, a wiesz jak to jest kiedy
się cały dzień stoi przy garach, jedzenie pachnie i uśmiecha się, niby
nie jestem głodna ale łyżeczka tutaj łyżeczka tam, odrobina na
spróbowanie,a tyłek rośnie :( Jestem gotowa kupić każdy specyfik, który
zmniejszy mój apetyt, nie ważne czy o cały talerz czy o kilka łyżeczek.
Niestety jest tego tak wiele, że wolałabym najpierw spróbować zanim
zainwestuję setki złotych w coś co nie działa."
Hej! Nazywam się Ida, walczę z wagą od ok 18 roku życia. Zatem minęło już prawie 10 lat, wprawdzie straciłam ok 50 kg.. ale moja waga nadal pozostawia wiele do życzenia. Dla jasności - w wieku 18 lat dobiłam do 120 kg!
piątek, 10 stycznia 2014
czwartek, 9 stycznia 2014
DrSlym – dzień 6 :)
'Wielki test' trwa nadal, wrażenia są
.. całkiem pozytywne. Jego działanie w dzień jest bez zarzutów,
piję i nie chce mi się jeść.. Aczkolwiek na moje wieczorne napady
głodu to już chyba nic nie pomoże :( W zasadzie to nie są nawet
napady głodu, to bardziej ataki kubków smakowych na mózg. Ja po
prostu muszę coś zjeść! Ostatnio przestawiłam się na zupy –
takie bez klusek czy ziemniaków – ewentualnie wafle kukurydziane
lub ryżowe.. Muszę wieczorem zjeść i koniec! :D
Zatem jeżeli ma być on stosowany jako
substytut posiłków, to będzie stosowany w dzień.. Szkoda produktu
na wieczór, skoro i tak będę jadła :D
Dzisiaj ostatni dzień na zgłoszenia
po próbeczki :) 150 ml – czyli buteleczka na 5 – 0,5l szklanek
DrSlyma, wiem że troszeczkę później niż to było planowane, ale
sporo się u mnie dzieje. Tematów do poruszenia na blogu też jest
dużo.. stąd drobne opóźnienie :)
Przypominam.
Wystarczy obserwować bloga, lubić na
fb ( jak ktoś nie ma fb to nie jest obowiązkowe), na adres
omisfito@gmail.com napisać
dlaczego DrSlym jest Wam potrzebny ( nie musi to być poważna
rozprawka o życiu :), dopisać 'pozwalam na zamieszczenie mojego
zgłoszenia na blogu Odchudzanie – jak schudłam 50 kg'... Zgłoszenia będą publikowane 'anonimowo' - bez określania kto jest autorem.
i to będzie na tyle :)
DrSlym
Dr Slym
test opinia
środa, 8 stycznia 2014
Projekt – Odchudź mnie na blogu:)
Siedzę sobie w domciu .. dostaję
maila „ Mam pomysł! Odchudź mnie na blogu!”...
Całej treści kopiowała nie będę,
ale chodzi o to, aby pomóc siostrze zwyczajnie się
odchudzić..
Do takich pomysłów podchodzę
sceptycznie, nie jestem żadnym specem, dietetykiem, lekarzem ani nie
mam też doświadczenia w odchudzaniu ludzi! Jednak mimo moich
tłumaczeń, ona uparcie trwała przy swoim. No i zgodziłam się
troszkę pomóc :) Na miarę moich możliwości, podkreślając
niejednokrotnie, że nie jestem ŻADNYM SPECEM.. zresztą ona wie o
tym najlepiej.
Musicie wiedzieć, że nie jest to
dziewczyna próbująca stracić boczki, czy wyszczuplić uda, to
osoba z poważną nadwagą, a według wskaźnika BMI z otyłością I
stopnia. Dlatego bez względu na to czy moje mniej lub bardziej
trafione rady pomogą czy nie.. postaram się poświęcić jej spory
kawałek swojego czasu :)
Oczywiście dostałam pozwolenie, a
właściwie propozycję opisania tego wszystkiego na blogu, raz na
jakiś czas będzie zatem pojawiał się wpis dotyczący odchudzania
Pani Siostry :) Czy i jakie robi postępy, czy nowe jedzenie jej
smakuje i w końcu czy jakieś cm poleciały. Sama jestem niezwykle
ciekawa co z tego wyniknie.
Zapraszam wszystkich do obserwowania
postępów i kibicowania Pani Siostrze! Jedyne co mogę o niej
powiedzieć to Zuch Dziewczyna!
Plan na początek jest następujący,
zupełna przemiana zawartości lodówki i szafek kuchennych.
Regularne zakupy, ćwiczenia.. 2-3 razy w tygodniu siłownia,
oczywiście na miarę jej możliwości – dlatego też wczoraj byłam
tam zaledwie 45 min :) Oczywiście im większe będą postępy, tym
dłuższy będzie czas ćwiczeń... nie można dopuścić do plateau
!
Jak widać pierwsza tura zakupów już za nami :)
Pierwsze ćwiczenia też :) Motywacja
jest, pojawiła się też forma smsowego doradztwa i mailowego
wsparcia... jesteśmy dobrej myśli :)
A ja? Cieszę się ogromnie! W mojej
rodzinie skłonności do tycia są potężne, dlatego bardzo zależy
mi na tym abyśmy całą familią byli szczupli, gibcy i zdrowi! - a
przy okazji nareszcie mam z kim ćwiczyć :)
Siostra w ramach wyzwania postanowiła
zdradzić kilka drobnych szczegółów dotyczących swojego
problemu:
RYSOPIS POSTACI PODDANEJ TESTOM NIE-LABOLATORYJNYM:
1. Dane około różne:
waga - 88,10 kg na dzień 01.01.2014.
obwód na wysokości pępka - 107 cm
wzrost- 164 cm
wiek - 29+ (zbliżamy się do 30)
BMI = 32.72 kg/m2
OTYŁOŚĆ I STOPNIA
2. Dane o dietach
Od trzech lat systematycznie kilka razy w roku podejmuje się kolejnych diet, próbowała biegania- zrzuciła 8 kg, uszkodziła kolano i przytyła ponownie. Próbowała Dukana, efekt podobny. Diety w stylu - jedz cały dzień zupę - nie możliwe do wykonania - w pracy nie ma jak odgrzać, a zimna zupa jest jak .... sami wiecie :).
Dieta lakto-owo-wege - z mięs jada tylko ryby i owoce morza.
Największy problem dotyczy- słodkości i podjadania wieczorkami, tudzież znanego wielu matkom "dojadania po dziecku" - bo szkoda wyrzucić. :D
3. Dane dodatkowe
Z domu wychodzi ok. 7:20, wraca po 17:00. Największe napady głodu - w domu po 18:00. Praca siedząca.
Ruchu nie za wiele - szczególnie w okresie jesienno- zimowym. Latem nadrabia spacerki z dzieckiem w terenie.
RYSOPIS POSTACI PODDANEJ TESTOM NIE-LABOLATORYJNYM:
1. Dane około różne:
waga - 88,10 kg na dzień 01.01.2014.
obwód na wysokości pępka - 107 cm
wzrost- 164 cm
wiek - 29+ (zbliżamy się do 30)
BMI = 32.72 kg/m2
OTYŁOŚĆ I STOPNIA
2. Dane o dietach
Od trzech lat systematycznie kilka razy w roku podejmuje się kolejnych diet, próbowała biegania- zrzuciła 8 kg, uszkodziła kolano i przytyła ponownie. Próbowała Dukana, efekt podobny. Diety w stylu - jedz cały dzień zupę - nie możliwe do wykonania - w pracy nie ma jak odgrzać, a zimna zupa jest jak .... sami wiecie :).
Dieta lakto-owo-wege - z mięs jada tylko ryby i owoce morza.
Największy problem dotyczy- słodkości i podjadania wieczorkami, tudzież znanego wielu matkom "dojadania po dziecku" - bo szkoda wyrzucić. :D
3. Dane dodatkowe
Z domu wychodzi ok. 7:20, wraca po 17:00. Największe napady głodu - w domu po 18:00. Praca siedząca.
Ruchu nie za wiele - szczególnie w okresie jesienno- zimowym. Latem nadrabia spacerki z dzieckiem w terenie.
4. Cele
- Zmiana nawyków żywieniowych na stałe.
- Zrzucenie nadmiaru masy ciała ok. 26 kg.
- Ogólna poprawa stanu zdrowia i samopoczucia.
- Promocja zdrowego trybu życia, aktywności i odchudzania w sieci :)
- Zmiana nawyków żywieniowych na stałe.
- Zrzucenie nadmiaru masy ciała ok. 26 kg.
- Ogólna poprawa stanu zdrowia i samopoczucia.
- Promocja zdrowego trybu życia, aktywności i odchudzania w sieci :)
Jeśli ktoś chce się przyłączyć do projektu - chętni zmotywowani mile widziani. Zapraszamy.
Polecamy wykonanie zdjęcia obecnie - dokonanie pomiarów jak wyżej, w tym obliczenie BMI - http://www.obliczbmi.com.pl/ .
Dzielenie się swoimi odczuciami, doświadczeniami, postępami,w komentarzach oraz na maila omisfito@gmail.com
Jeśli ktoś wytrwa do końca projektu - co najmniej do końca kwietnia 2014 roku będzie miał szansę otrzymać kilka drobiazgów „do kosmetyczki”:D
Nadto obiecujemy, że od czasu do czasu pojawiać się będą rozpiski:
- aktualne pomiary
- jedzenie - nawet z przepisami
- ćwiczenia - jakie i czas
- inne formy aktywności
- zdjęcia
możecie korzystać z rozpisek, próbować co nieco włączyć u siebie, pozmieniać u siebie i dzielić się swoimi pomysłami w komentarzach lub mailowo. Nie jestem żadną dietetyczką i daleko mi do profesjonalizmu. Dieta każdego człowieka powinna być dostosowywana indywidualnie do jego wagi, wieku, stanu zdrowia, potrzeb organizmu, trybu życia i wielu innych czynników. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie byście spróbowali podjąć się startu w projekcie już teraz, razem z gotową do zmian Panią Siostrą :)
Podejmujecie wyzwanie?
A w najbliższych dniach opis pełnych zakupów z sugestią wykorzystania składników :)
Zapowiada się długaaaa ale ciekawa
przygoda :)
blog odchudzanie
skuteczne odchudzanie
ćwiczenia na odchudzanie
plan diety
Tyle wymagają od nas ile chcieliby dawać od siebie :) - Czyli jak zamienić doła w motywację!
Kolejny raz dopadły mnie
przemyślenia.. o ludziach, bo o kim innym :)
Jak wiele od nas wymagają.. no może
wymagają to za duże słowo, ile wydaje im się, że moglibyśmy dać z
siebie.
Tak więc (Boże powtarzam to w kółko
– ale taki tytuł bloga :P) schudłam 50 kilogramów, każdy kto
stracił dwie cyferki wie jak trudno później utrzymać wagę w
ryzach. Niestety takich ludzi jest niewielu, przynajmniej w moim
otoczeniu. Ci którzy przyzwyczaili się do mojego obecnego wyglądu
często twierdzą, że powinnam jeszcze coś tam stracić.. niby nic,
kilka kilo.. a jednak!
Staram się uparcie, ale moje życie to
nie tylko dieta i ćwiczenia. To moje ŻYCIE.. drobne przyjemności,
mniejsze i większe grzeszki, potknięcia, upadki, a po nich
klasycznie wzloty. Ale cały czas mam w głowie jedną myśl „tyle
schudłaś, dasz radę jeszcze tylko kilka kilogramów”.
Jeszcze pół roku temu robiło mi się niezwykle przykro, kiedy ktoś
powiedział „ o przytyło Ci się „ i będę teraz
szczera do bólu.. wiecie co miałam ochotę odpowiedzieć? „
Zamknij mordę bo gówno wiesz o odchudzaniu!” No
właśnie, miałam ochotę ale nie powiedziałam, wiązałoby się to
z bardzo długimi rozwodami na temat osób otyłych, a zdawałam
sobie sprawę z tego, że i tak nie zrozumieją.. Moja podróż nie
skończyła się na osiągnięciu 70 kg.. to byłoby zbyt piękne,
żeby było prawdziwe. Mało tego byłoby wbrew naturze, niestety tak
jesteśmy skonstruowani, że będąc raz otyłymi możemy nimi być
ponownie, przyjdzie to nam szybciej i łatwiej niż innym. Dlatego
musimy się pilnować..
Naprawdę starałam się cieszyć z tego, że prawie mi się udało..
no przynajmniej, że obyło się bez jojo. Niestety świat jest
okrutny,a ludzie nie są zbyt wyrozumiali. Widzę to na co dzień,
dla przykładu w restauracji patrzą na mój brzuch.. myślą że to
pięknie wypełniona oponka, zerkają z ciekawością w moją stronę,
ale nikt nie wie, że to mój fartuszek. To skóra, która odkształca
się kiedy siadam, schylam się, pływam, podskakuję, kucam itd.
Nawet znajomi czasami podejrzliwie zerkają na moje nogi, które
podobnie jak brzuch.. „trochę zwisają”. W szkole? Patrzyli na
mnie z obrzydzeniem, odrazą byli niemili, wręcz wredni.. ale nikt
nie zapytał „dlaczego przytyłaś?” Po prostu
doszli do wniosku, że żarłam jak świnia – tak było, ale była
też tego przyczyna.
Byłam smutna, niewiele brakowało a popadłabym w depresję. Miałam
zespół jelita drażliwego – podłoże nerwowe, miałam dziwne
myśli, a moim marzeniem było uciec stąd jak najdalej. Każdy
przykry komentarz był jak igła w plecach, i kuł mnie tak długo
jak długo trwa cała historia mojej otyłości i odchudzania – kuł
do teraz.
Co się zmieniło? Nastawienie! Bez względu na to, co wg innych
powinnam zrobić, ile wg nich powinnam ważyć.. ja zawsze będę z
siebie dumna! Oczywiście nie będę się puszyła i mądrzyła, ale
będę wiedziała, że osiągnęłam coś dużego.. (dziwnie to
brzmi, w zasadzie coś dużego zgubiłam :), a to zdecydowanie
pomaga w dalszej walce o szczupłą sylwetkę.
Przemyślałam wszystko 1 000 000 razy, teraz zamieniam żal w siłę.
Nie złośliwe, absolutnie nie chcę robić komuś na złość –
chcę udowodnić samej sobie, że potrafię! Bo kiedy ktoś po raz
enty powtarza mi, że powinnam trochę stracić tu i tam.. to
zaczynam brać to na wyzwanie.
Zawsze warto próbować coś zmienić na lepsze, jeżeli tego nie
zrobię będę żałowała.
Skąd takie podejście? Z Bloga.. a w zasadzie od Was :) Może i
jestem dla kogoś motywacją, może moje 'dziwne porady' komuś
pomogą... ale Wy jesteście dla mnie jak baterie :) Pisząc, że
dużo osiągnęłam i że dam sobie radę... stale przypominacie mi,
że wcale nie przytyłam – w przeciwieństwie do tego co mówią
inni. Wy otworzyłyście mi oczy.. teraz wiem, że kiedy przybędzie
mi 1-2 kg.. nadal będę mogła powiedzieć, że schudłam.. z tą
różnicą, że wtedy będzie to 48-49 kg :) A ja i tak, prędzej czy
później osiągnę te -56 kg, o których marzę od lat!
Dziękuję :)
Odchudzanie
Jak schudnąć
Jak schudłam
motywacja
odchudzanie
motywacje
jak schudnąć
jak schudłam
wtorek, 7 stycznia 2014
Przełamałam się i... poszłam na siłownię :)
Jak w tytule :)
Wprawdzie nie byłam tak długo
(45min).. ale o tym dlaczego tak krótko będzie wpis jutrzejszy :)
30 min na bieżni (6,5-7km/h) i 15 min
na rowerku, wreszcie czuję, że mam jakieś mięśnie w nogach.. bo
niestety mój Ś.P. Orbitrek, przestał na mnie zupełnie działać.
Więc jako, że przyszła pora na coś nowego, wybrałam się z
siostrą na siłownię – bo przecież sama chyba bym zdechła z
nudów :)
Boję się tylko dziwnego kłucia pod
pępkiem... nawet nie chcę myśleć co to za cholerstwo :/ A ruszać
się muszę, bo się uduszę :)
Na start będę tam chodziła 2 razy w
tygodniu – niedużo, ale o tym też będzie jutro.
I to w zasadzie na tyle.
Jutro rozpoczynamy pewien projekt –
my, czyli ja i moja siostra. Między innymi właśnie dlatego dzisiaj
wybrałyśmy się na siłownię.. :)
Czy ktoś mógłby powiedzieć mi na
czym najlepiej ćwiczyć? Zależy mi na czymś co pomoże zgubić
trochę udek i boczków.
poniedziałek, 6 stycznia 2014
Pierwsze 150ml DrSlym wędruje do.... :)
Pierwsze 150ml DrSlym wędruje do.... :)
I zostały tylko cztery :)
Muszę przyznać, że nie spodziewałam się tak długich zgłoszeń.. ale to mnie urzekło, zwłaszcza fragment o wieczornym obżarstwie - niezwykle bliski mi temat- no i ten słomiany zapał. Sama takie miewam :) A fragment o kabarecie? Genialne! Znam tę piosenkę, słyszałam ją często w domu kiedy rodzice kupowali kasety KABARETU OTTO! Zatem 150 ml koncentratu DrSlym we wtorek zostanie wysłane autorce tego zgłoszenia/opowiadania :)
"God,
mam nadzieję, że dla mnie będzie Nowy – w sensie może nieco inny,
bardziej ruchliwy, mniej spasiony. Czy w ciągu roku musi być zawsze tyle
imprez dla łasucha. Paczki mikołajkowe spowodowały napływ 5 kg słodyczy
do naszego domu. Nie no nie zjedliśmy ich wszystkich, rozdaliśmy w
prezentach, ale w prezentach świątecznych wróciło ponownie ze 2 kg.
„Dieta,
ach dieta, koniec z hurtem czas na detal, już pora zmienić menu. Panie i
dżentelmeni, taniec, tenis, tenis, taniec, odchudzanie, ODCHUDZANIE!!!”
– tak sobie śpiewał kiedyś pewien znany w swoich czasach kabaret. U
nas coś jakby ten kabaret odgrywa co rusz różne nowe skecze na żywo,
rozwija się.
Schylam się wczoraj, po imprezie sylwestrowej, wiadomo buty
trzeba ubrać i czuję to …. ten pasek od spodni, jak bezczelnie, z całej
zakichanej siły wżyna się w coś co jeszcze nie dawno było powiedzmy
sobie wałkiem – oponką, a teraz jest takim dużym, czarnym kołem do
pływania – tym z dętki od jakiegoś koła z traktora czy coś. Odchudzam
się cały czas, no a jak! Miesiąc – dwa diety, miesiąc dwa nie diety i
tak na zmianę. Na sinusoidach odchudzania regularnie zaznaczam te same
odczyty 88 kg ---à w dół 83 kg, HURA…. o minął miesiąc patrzę 87 kg no to dawaj -------à
w dół do 82 kg i tak bez przerwy powtórka z rozrywki. Dziś więc znów
ważę 88 kg. Zważywszy że cały rok na zmianę dieta, a potem nadrabianie
kalorii, to powiem że od listopada 2012 roku schudłam TAM TADA DAM-à całe 0,1 kg. A jak z przodu jest zero, to samo przez się mówi „Zero, czyli NIC”.
Czytam teraz książkę Kinga tytuł „Chudszy”
gościu schudł ze 112 kg do 53 kg, przez klątwę cygana. Tylko, że
wcześniej przejechał jego córkę, to ja się nie piszę. Zatem czary i
magia to tylko w Gumisiach i Smerfach, a ja się muszę brać do dzieła. No
i tu jest ten główny problem. Ja mam napady obżarstwa na wieczór, po
17:00 czy 18:00 jak wrócę z pracy, zjem jakiś obiad i od wtedy mogłabym
wciągać jak odkurzacz przemysłowy. Nie mogę siedzieć w domu, bo moja
lodówka różnymi głosami do mnie nawołuje.
Mąż też jest mocno pomocny.
Dziś mówi – Kochanie już dość tego jedzenia, odchudzamy się. Koniec i kropka! A
jutro wieczorem o 21:45 mąż wyciąga bombonierkę z szafki, otwiera i
przy filmie zjada połowę, a do tego niemal na siłę wciska mi w usta
kolejne praliny. Czasami umiem się powstrzymać, ale czasami, jak mam
wieczorowego głoda… to umiem tylko powiedzieć do swojej lodówki – Miło Cię widzieć, dawaj co masz.
No więc serio i całkiem poważnie, moje wieczorne napady głodu wymagają
opanowania i powstrzymania, jeśli jakiś Dr Slym zechciałby mi w tym
pomóc, chętnie podzieliłabym się moimi odczuciami, po jego wypiciu.
Proszę zatem zakręcić moim kołem fortuny i … cyk, cyk, cyk…. Brawo!!!
Stanęło na … DR Slym!!!"
Udział w rozdaniu można nadal brać :) o tutaj - http://jakschudlam50kg.blogspot.com/2013/12/probki-jakby-konkurs-d.html
niedziela, 5 stycznia 2014
DrSlym dzień 2 :)
DrSlym dzień 2 :)
Niestety nie jestem w stanie pisać
codziennie.. ale co 2 dzień to też często :)
Tak więc, wciągnęłam dzisiaj 3
OLBŻYMIE pierogi z pieca.. byłam na małej wycieczce i trochę
zmarzłam, więc sałateczka nie wchodziła w grę. Jestem spokojna
bo nadmiar kalorii spaliłam 4h spacerem :)
Doliczę do tego 2 garści krakersów,
jednego wafla ryżowego i to w zasadzie tyle..
Piszę właśnie i popijam DrSlyma, to
dzisiaj moja pierwsza szklanka.. na razie nie chcę wypijać tego 2
litrów bo zwyczajnie nie mam takiej potrzeby. Może kiedy ważyłam
te swoje magiczne 120 kg musiałabym wypijać pełną dawkę- jak nie
2... ewentualnie 8, teraz nie czuję tak często głodu więc z
założenia staram się popijać zamiast podjadać.
Podejrzewam, że nie tylko moim
problemem jest wieczorne/nocne podjadanie.. mogę przez cały dzień
zjeść miseczkę zupy ale wieczorami.. ojj bywam głodna jak za
starych dobrych lat! Tak więc najlepszym testem dla tego preparatu
będzie picie go wieczorem.
Szklanka do góry i Wasze Zdrowie :) -
co z tego wyniknie? Zobaczymy za jakiś czas :)
drslym test
dr slym opinia
Subskrybuj:
Posty (Atom)




