piątek, 4 października 2013

Ludzie! Bądźmy ludźmi!

 Ludzie! Bądźmy ludźmi!



Kilka dni temu, idąc na zakupy zauważyłam mężczyznę w roboczym ubraniu, który zaczepiał ludzi wchodzących do sklepu, wszyscy odpowiadali mu „Nie. Nie stać mnie. Ja tylko po masło”. Kiedy doszłam do drzwi, mężczyzna ten zapytał mnie czy mogłabym kupić coś dla jego dzieci, cokolwiek nawet zupkę chińską. Zapytałam ile dzieci mają lat, w odpowiedzi pokazał mi zdjęcie które nosił w portfelu. Poprosiłam aby poczekał i wychodząc ze sklepu przyniosłam chleb, makaron jakiś sos i kilka wafelków. Kiedy zaczął mi dziękować ze łzami w oczach, wszyscy wchodzący do sklepu ustawili się w kolejce, aby zapytać co jeszcze można mu kupić.

Mówią, że jeśli chcesz zmienić świat, zacznij od siebie. Staram się tak robić, ale czasami zastanawiam się, dlaczego w takich sytuacjach jak ta opisana wyżej, prawie nikt nie reaguje.

Czasami czuję się jak jakiś kosmita, bo kiedy widzę człowieka leżącego na chodniku, nie twierdzę od razu, że to menel. Kiedy widzę małego Rumunka na rynku, nie mówię od razu, że to bezczelny cygan. Kiedy ktoś puka do moich drzwi, nie otwieram ich tylko po to żeby nimi trzasnąć. A kiedy widzę ranne zwierzątko, od razu wzywam pomoc... Kiedyś nawet zaniosłam znalezioną w parku sowę do weterynarza :) Wtedy właśnie zauważyłam, że ludzie dziwnie na mnie patrzyli. Wiem, że widok 12-latki z sową na zakrwawionej ręce – po prostu mocno wbiła się szponami – może być dziwny, ale nie były to spojrzenia miłe.. patrzyli tak jakby chcieli powiedzieć ' Wariatka '.

I tak jest do dzisiaj, wrzucam starszej kobiecie do kubeczka 2 zł i zaraz mają mnie za jakiegoś frajera. Przecież ja i tak wydam te 2 zł na coś zupełnie bezużytecznego, a może faktycznie tej kobiecinie przydadzą się bardziej?

Pamiętam też sytuację z dzieciństwa, kiedy po klatce schodowej chodziła niewiele wówczas starsza ode mnie dziewczynka, pytając o coś do jedzenia. Chociaż byłyśmy z siostrą – starszą oczywiście – same w domu, jedynie z zupą pomidorową na obiad :) Zaprosiłyśmy ją do środka, nigdy nie zapomnę jak pałaszowała tę zupę i jaka była wdzięczna, za ten odgrzewany posiłek. Mieszkałyśmy wtedy na trzecim pietrze i mimo że pod nami mieszkali sami dorośli ludzie, nikt nie dał jej niczego do przekąszenia, nawet bułki...

To takie smutne, jak zatracamy nasze człowieczeństwo w tej bezlitośnie pędzącej przed siebie cywilizacji.. :(

I chociaż nie jestem osobą wielce wierzącą, a w kościele widzieli mnie trzy lata temu.. to mam serce, którym chętnie się dzielę..

czwartek, 3 października 2013

Dziękuję Wam :) - Podziękowania i moja wisząca skóra po odchudzaniu, mówi się trudno i walczy dalej!

Dziękuję Wam :) - Podziękowania i......

…. moja wisząca skóra po odchudzaniu, mówi się trudno i walczy dalej!

 

Im jesteśmy starsze tym większe mamy doświadczenie w odchudzaniu, bo jakby nie było odchudzamy się całe życie. Często nawet wtedy kiedy nie mamy już z czego.



Pisałam już wcześniej jaki wpływ na nasze decyzje mają media. Powoływałam się na nieskazitelnie piękne aktorki i panienki z kalendarza playboya. Ale ostatnio rzuciły mi się w oczy kobiety z kampanii promujących krągłości.. Ogólnie bardzo cieszę się, że takie akcje coraz częściej pojawiają się w tv czy internecie. Tylko, jaki sens ma promowanie krągłości skoro są one nieprawdziwe?


Czyżby wielkie koncerny kosmetyczne chciały udowodnić nam, że jesteśmy piękne pokazując przekobiece babeczki bez rozstępów, celulitu, przebarwień, czy wiszącej skóry?



Podejrzewam, że 80 % kobiet będących posiadaczkami takich krągłości, cierpi nie tylko z powodu odrobiny tłuszczyku, ale przede wszystkim z powodu stanu ich skóry. Sama mogłabym ważyć swoje 72 kg, gdyby moja skóra była jędrna, bez rozstępów i fartuszków, które są niestety gwarantowanym skutkiem ubocznym utraty dziesiątek kilogramów. Nie mówiąc o pępku, który wśród rozlanej luźno, pomarszczonej skóry, wygląda jak czarna dziura!






Jesteście chyba pierwszymi osobami na świecie, które widzą mój fartuch w pełnej okazałości ..
proszę o wyrozumiałość.












Czasami w mojej głowie rodzi się pytanie, czy to dobrze że aż tyle schudłam? Może gdybym jednak przytyła te 5 – 8 kg moja skóra wyglądałaby trochę lepiej?.. bzdura!



Jeżeli ktoś pomyśli, że za mało ćwiczyłam i dlatego moja skóra wygląda .. co tu dużo mówić, tak jak wygląda. To wierzcie mi, ćwiczyłam codziennie albo prawie codziennie przez ok 8 miesięcy, po 40-60 min. Stosowałam setki kremów, żeli i innych magicznych środków ujędrniających.. nic to nie dało. Chyba wcześniej już wspominałam, że najczęściej lekarze pytają mnie „ Ile Pani urodziła dzieci?”... to chyba powinno dać obraz tego, w jakim stanie jest mój brzuch. Bo przecież dzieci nie mam.



Ale wracając do kampanii reklamowych..



Szczupłe – złe, bo ja taka nie będę

Krągłości – złe, bo ja taka nie będę

Grube – złe, bo ja taka nie będę

Chude – złe, bo ja taka nie będę



Ja się pytam, gdzie jest prawdziwa kobieta? Ze swoimi niedoskonałościami, rozstępami, fartuszkami? Jedyna odpowiedź jaka przychodzi mi do głowy, to – w internecie. To właśnie tutaj znajduję najczęściej kobiety z problemami podobnymi do moich, tutaj są fora i tysiące blogów motywujących do dalszej walki o lepszą siebie. I prawdę mówiąc, to właśnie te kobietki opisujące swoje wzloty i upadki dały mi wielkiego motywacyjnego kopa, którego rozpędem poleciałam w kierunku odchudzania. 
 



Wszystkim babeczkom wspierającym mnie wtedy i teraz, wszystkim autorkom blogów o odchudzaniu, zdrowym trybie życia i fitnessie naprawdę bardzo dziękuję :) Było by ciężko bez Was.. To właśnie Wy najczęściej prostowałyście moje błędy, to Wy dawałyście pomysły na obiad... zwłaszcza kiedy w lodówce było tylko mielone :) To Wy dzieliłyście się swoimi sprawdzonymi sposobami na walkę z tłuszczem.. I choćbym znalazła nie wiem jak cudowną dietę, na największych portalach w Polsce i tak wracałam na fora i do blogów, bo to właśnie tutaj mogłam znaleźć szczere odczucia i opisy efektów takich diet.

Przede wszystkim, to Wy wszystkie – babeczki walczące o piękne ciało – uświadomiłyście mi, że dieta to sposób na życie, a nie odchudzanie. Za co raz jeszcze dziękuję :)





rozstępy po odchudzaniu

wisząca skóra po odchudzaniu




 

środa, 2 października 2013

Leukocytoza Pokarmowa – Dieta Surowa - Terapia Gersona

Leukocytoza Pokarmowa – Dieta Surowa - Terapia Gersona



Dr Paul Kouchakoff przeprowadził w 1930 roku w Szwajcarskim Instytucie Chemii Klinicznej badania dotyczące wpływu gotowanego pokarmu na układ immunologiczny człowieka.

Wynik był zaskakujący, okazało się że spożywanie pokarmów podgrzewanych w temperaturze powyżej 47 stopni prowadzi do leukocytozy pokarmowej.


LEUKOCYTOZA POKARMOWA – jest to reakcja obronna organizmu na spożywanie gotowanego pokarmu, której efektem jest podwyższony poziom białych krwinek.


Do roku 1930, kiedy Kouchakoff przeprowadził badania, twierdzono że podwyższony poziom leukocytów jest naturalną reakcją organizmu na jedzenie. Jednak ta teoria została obalona, okazało się, że leukocytozy pokarmowej można uniknąć poprzez spożywanie posiłków składających się w 51% z produktów surowych.

Do testów wykorzystano sól, warzywa, wodę, miód, orzechy, surowe jaja, ryby, mięso, mleko, kwaśne mleko i masło. Każdy z tych produktów podgrzany powyżej 47 stopni C powodował wzrost poziomu białych krwinek. Ta sama żywność surowa lub poddana minimalnej obróbce termicznej poniżej 47 stopni C, nie miała negatywnego wpływu na organizm.

Mimo iż Dr Kouchakoff dowiódł negatywnego wpływu przetworzonego termicznie pokarmu na organizm ludzki, to dopiero Dr Max Gerson udowodnił, że dieta witariańska jest najlepszą opcją dla każdego człowieka.

"Uważam Gersona za jednego z największych geniuszy w historii medycyny."
- Albert Schweitzer, laureat Nagrody Nobla "



Dr Max Gerson ponad 80 lat temu opracował dietę, dzięki której można wyleczyć ludzki organizm z każdej choroby. Swoje badania skupił na leczeniu raka, który do dzisiaj jest drugim największym zabójcą na świcie. Określił on raka jako chorobę całego organizmu, a nie konkretnego organu. Dieta Gersona wzmacnia cały organizm, powodując leczenie nie tylko objawów (np. guzów) ale przede wszystkim przyczyn raka. Od ponad 30 lat wyniki Terapii Gersona są wielkim i nieprzerwanym pasmem sukcesów w walce z rakiem i innymi chorobami przewlekłymi, które uznawane są za nieuleczalne.

Jest to dieta, która pozwala organizmowi wyleczyć się samoistnie, dostarcza mu odpowiednich składników odżywczych i wspomaga detoksykację organizmu. Do tego włączone jest przyspieszone oczyszczanie mechaniczne, czyli lewatywy z ekologicznej kawy.

Podstawą Terapii Gersona są ekologiczne warzywa i owoce, nie poddawane obróbce termicznej. Mówimy tutaj o ilościach, do kilku kilogramów dziennie, stąd duża część pokarmu jest pododawana pacjentowi w postaci soków. Nie dopuszczalne są przyprawy inne niż ziołowe.


Statystycznie 70% osób, którym 'usunięto nowotwór' wraca do onkologa po ok 5 latach. To chyba wystarczający dowód na to, że samo wycięcie guza nie jest metodą na wyleczenie. Owszem jest to niezbędne i nie neguję tutaj umiejętności lekarzy, ale uważam że powinni doszkolić się z dietetyki, tak aby umiejętnie przeszkolić pacjentów z zakresu odżywiania. Po prostu ukierunkować ich na zdrową dietę, taką która nie koniecznie sama z siebie wyleczy, ale na pewno wspomoże proces regeneracji organizmu.

Na świecie istnieją ośrodki specjalizujące się w leczeniu metodą Dr Gersona, najciekawszym zjawiskiem jest to, że nie funkcjonują one w USA ponieważ.. nie mogą. Dlatego rozmieszczone są w innych krajach. Najbliżej nas znajduje się Centrum Edukacyjno – Zdrowotne Dr Gersona na Węgrzech.



Sama nigdy nie zastosowałam się do diety surowej i ekologicznej. Jest to dla mnie za drogi interes :) Nie ukrywam, że chętnie bym spróbowała, bo jestem bardzo ciekawa jaki wpływ miałaby na moją endometriozę.



Max Gerson: Cancer Therapy. Results of Fifty Cases. Station Hill Press. Gerson Institute 1997


poniedziałek, 30 września 2013

Pierwszy 'trening' w neoprenie zaliczony :)

Pierwszy 'trening' w neoprenie zaliczony :)

Wprawdzie mówiłam, że jestem przeziębiona.. ale chyba witaminki trochę pomogły. Zebrałam się w sobie i wskoczyłam na orbiego :)

Mój problem polegał na tym, że nie ważne ile czasu bym ćwiczyła, na jakim obciążeniu i z jaką prędkością.. nie widziałam ani kropelki potu. A z tego co mi wiadomo, przy ćwiczeniach trzeba się chociaż ociupinkę spocić..

I wierzcie mi, nie jeden raz jechałam jak dzika, bez tchu i z nogami jak z waty.. przez 50 – 60 min.. i nic, ani odrobiny wilgoci – na co dzień nie narzekam na fakt, że się nie pocę :) To bardzo duży plus, zwłaszcza latem. Niestety przy ćwiczeniach chciałabym chociaż czuć, że cokolwiek robiłam.

Dzisiaj pojeździłam w spodenkach neoprenowych i wreszcie coś tam wypociłam. Wprawdzie nie było to ' morze potu' jak niektórzy opisują, ale zawsze coś. Zastanawiam się nad prowadzeniem dzienniczka wymiarów, bo widzę że właśnie takich informacji najczęściej szukają osoby zainteresowane zakupem takich neoprenowych cudów. Jeżeli któraś z was byłaby zainteresowana takimi notatkami, to proszę dajcie znać :) Może to mnie zmotywuje do zapisywania.

Oczywiście, jak zawsze nie trzymam się rozpiski dni i minut.. jak na razie jestem 5 minut do przodu, chociaż miałam już 2 dni przerwy :) czyt. 295 min orbitreka za mną licząc od 22 września.

I jadę dalej!

Spodenki neoprenowe jak działają

efekty ćwiczeń w neoprenie

spodenki neoprenowego orbitrek rezultaty


Tanie nie znaczy złe 2013 - II

Tanie nie znaczy złe 2013 - II - kosmetycznie


Od 2 dni walczę z przeziębieniem i jakoś mi nie wychodzi. W sobotę i niedzielę czułam się dziwnie osłabiona, ale nic nie wskazywało na chorobę, za to wczoraj zasypiałam już z bólem gardła i karku i pleców.. same wiecie jak wszystko boli przy chorobie..:/
Na ćwiczenia nie mam siły, całe szczęście apetyt też mam niewielki.. 

Ale jako że przyszła wreszcie moja paczka ze sklepu ezebra.pl – zdecydowanie polecam :)
Dzisiaj będzie kolejny wpis z kategorii kosmetycznie. Kupiłam kilka kosmetyków z NYC do przetestowania, czytałam o nich wiele dobrego, znalazłam też dużo pozytywów na YT, więc kupiłam.. bo są naprawdę tanie :) Nosiłam je 2 dni i chyba mogę wstępnie napisać jakie są i czy się trzymają.

Zaczynajmy :)

  1. Smooth Skin, Loose Face Powder Puder sypki 741A Transparentny – całe 10,99 zł
Matuje i spełnia swoje zadanie, czyli trzyma makijaż na miejscu. Na twarzy nie widać efektu maski z mąki ziemniaczanej, więc dla mnie jest gitara.

  1. Smooth Skin Liquid Concealer kolor: 786 Light – całe 3.75 zł ! - oczywiście tylko w tym sklepie, w innych jest za 10 :)
Dobrze kryje, jest go naprawdę sporo, ale nie polecam nakładania prosto z aplikatora.. bo jest go wtedy zdecydowanie za dużo.

  1. NYC Sun 2 Sun All- Over Bronzing Powder puder brązujący w kamieniu kolor: Bronze Gold – całe 7,90 zł
Bronzer jak bronzer, nie używam go dużo. Jestem słaba w mieszaniu kolorów, więc mozaiką brązującą nigdy nie umiałam się wykonturować, a po zwyczajnym brązowym bronzerze byłam koloru kupy :P Dlatego poszłam na łatwiznę i kupiłam ten produkt, bo tutaj muszę 'wymieszać' tylko dwa kolory i wyszło mi to na dobre :) Do tego nie jest mocno na pigmentowany, więc warty polecenia dla osób, które tak jak ja.. mają z bronzerami problem.

  1. Smooth Skin Pressed Face Powder   kolor: 701A Translucent – całe 8,90 zł
Tutaj jest dokładnie to samo co w punkcie pierwszym, tylko że ten kupiłam z myślą o wrzuceniu go do torebki.

    5.   High Definition Liquid Eyeliner  kolor: 898 Indigo Blue: ciemny niebieski – całę 1,94 zł

Eyeliner w pisaku, bardzo ładny niebieski kolorek. Odchodzę trochę od czarnego linera, mam dosyć duże oczy i właściwie nie mam potrzeby podkreślania ich kolorem czarnym. Za to lubię sobie czasami namaziać kreskę, więc od dwóch dni malują ją tym pisakiem, jest naprawdę precyzyjny, a biorąc pod uwagę 2 zł ceny .. jest dobry!

    6.   City Duet Eyeliner  kolor: 883 You've got the Power – całe 2,79 zł

Co tu dużo mówić, kredka dwustronna, czarno – niebieska, bardzo długa ok 19 cm, miękka, a kolorki maluje naprawdę intensywne.

Kupiłam też zestaw na 5 użyć - Revitale Płatki pod oczy z kolagenem, Q10 i kwasem hialuronowym przeciwzmarszczkowe. Całe 1,39 zł za płatki na jedno użycie. Nie wiem czy to działa, bo użyłam ich dopiero jeden raz, niezaprzeczalnie jednak.. jest to bardzo przyjemne :)



To będzie na tyle z moich zakupów kosmetycznych. A teraz wracam pod kołderkę bo jeszcze chwila i spadnę z krzesła :(


tanie nie znaczy złe 2013

wrzesień październik 2013

kosmetyki new york color





piątek, 27 września 2013

Oczyszczanie kaszą jaglaną

Oczyszczanie kaszą jaglaną , co zawiera i jakie ma właściwości.


Najbardziej zapomniana wśród kasz, niedoceniana i często ' niedobra'. Kiedyś niezwykle popularna w Polsce, dzisiaj troszeczkę zapomniana – chociaż powoli wraca do łask :)

Każdy wie, że choroby pojawiają się kiedy organizm nie funkcjonuje poprawnie. Jeżeli nasza wątroba lub nerki nie działają jak należy, możemy spodziewać się całego szeregu nieprzyjemnych dolegliwości.






Na ratunek przychodzi kasza jaglana! 

Jakie ma właściwości :



  • Oczyszcza wątrobę
  • ogrzewa organizm
  • nie zawiera glutenu
  • jest zasadotwórcza
  • przeciw-utleniające
  • reguluje poziom wody w organizmie
  • zmniejsza stan zapalny błon śluzowych
  • poprawia koncentrację i pamięć
  • reguluje poziom cholesterolu
  • poprawia wygląd skóry, włosów i paznokci
  • poprawia trawienie
  • jest lekkostrawna

    Kasza jaglana zawiera :


  • witaminy z grupy B
  • lecytynę
  • magnez
  • wapń
  • żelazo
  • potas
  • fosfor
  • witaminę E
  • Krzem!


    Krzem ułatwia odchudzanie, dzienne zapotrzebowanie na niego to 5-20 mg niestety gama produktów, w których się pojawia jest bardzo mała i najczęściej i tak mamy jego niedobór. Takie są niestety skutki diety obfitującej w białka – mięso i jego przetwory, nabiał, ryby. Oprócz jego pozytywnego wpływu na wygląd włosów, skóry i paznokci jest on również niezbędny przy procesie mineralizacji kości, przyspiesza ich regenerację oraz chroni przed odwapnieniem
    W przeciwieństwie do większości kasz, ta ma działanie zasadotwórcze – bardzo dobrze! Nasza dieta zazwyczaj zakwasza organizm, należy pamiętać że równowaga kwasowo-zasadowa jest bardzo ważna, zwłaszcza jeżeli ktoś boryka się z jakąś chorobą przewleką lub nie daj Boże nowotworową.

Kaszę jaglaną najlepiej jeść na śniadanie, jest bardzo pożywna i jak na bombę witaminową przystało, dostarcza nam sporo energii. Od czterech dni staram się włączać ją jak najczęściej do swojej diety. Jadam ją na śniadanie i do obiadu. Można ją jeść na milion sposobów, słodko, kwaśno, słono itd.

Do tej pory zastanawiam się, dlaczego nie jadłam wcześniej kaszy jaglanej? Przecież jest tania, łatwo dostępna, smaczna... po prostu nie wiem:) Myślę, że na stałe zagości ona na moim stole, nie tyle ze względów zdrowotnych – bo po 4 dniach niewiele mogę powiedzieć – po prostu mi smakuje :)

.